Strona główna Radio Elbląg
Posłuchaj
Pogoda
Elbląg
DZIŚ: 12 °C pogoda dziś
JUTRO: 19 °C pogoda jutro
POSŁUCHAJ

Skoki narciarskie latem? Akademia Lotnika zawitała do Ostródy

Fot. M. Lewiński

Skoki narciarskie w środku lata na Mazurach? Tak, Ostródę odwiedziła mobilna skocznia Akademii Lotnika. Dzieciaki zakładają kaski, przypinają narty i… skaczą. 

To efekt wizyty mobilnego projektu Polskiego Związku Narciarskiego, który przyjechał na północ kraju z jasną misją. Inicjatywa wspierana przez Ministerstwo Sportu i Turystyki ma konkretny cel: wykorzystać ogromną miłość Polaków do skoków narciarskich jako magnes, by promować szeroko pojęty sport i aktywność fizyczną.

Zanim jednak młodzi adepci spróbują swoich sił w locie, muszą przejść specjalne przygotowanie. Projekt opiera się na formie stacyjnej. Uczestnicy pokonują cztery strefy, które odzwierciedlają kolejne etapy prawdziwego skoku: pozycję dojazdową, odbicie, lot oraz lądowanie. Do wykonania jest łącznie siedem ćwiczeń, w tym zadania na platformie dynamometrycznej, pozwalającej zmierzyć wysokość wyskoku, czy też ćwiczenia na utrzymanie równowagi. Dodatkowo można sprawdzić się na nartach biegowych w stylu klasycznym oraz na symulatorze snowboardu. Dopiero po zaliczeniu wszystkich stacji wchodzi się na główną atrakcję.

O samej konstrukcji opowiedział Jakub Kot, były skoczek narciarski i koordynator projektu.

To chyba najfajniejsza sprawa tego projektu, czyli skocznia narciarska, ale w wersji mobilnej. To auto zostało wyprodukowane specjalnie dla nas. Skocznia jedzie wszędzie, czyli nie budujemy jej przez dwa dni i potem jej nie rozbieramy, tylko ona jest na kołach

– tłumaczył Kot.

Konstrukcja posiada profesjonalne wyposażenie, w tym sygnalizację świetlną, ledowe oświetlenie i prawdziwe tory najazdowe przywiezione wprost z obiektów w Szczyrku.

Głównym założeniem organizatorów jest zaszczepienie u dzieci codziennej potrzeby ruchu.

Chcemy wychowywać zdrowe dzieci na przyszłość. Czy on będzie potem Zbigniewem Bródką, Justyną Kowalczyk, Mariuszem Wlazłym, Kamilem Stochem? Zależy mi, żeby te dzieci wychowywać w duchu aktywności fizycznej, zaszczepić w nich to, że sport jest fajny

– zaznaczył Jakub Kot.

Uczestnicy chętnie podejmują wyzwanie, choć początki na specyficznych deskach bywają trudne.

Nie jest łatwo ustać, mam krótkie narty, dosyć trudno wylądować. Myślę, że na pewno warto przyjść, spróbować swoich sił

– relacjonował Michał, jeden z nastolatków, który na wydarzenie przyjechał z Olsztyna.

Podobnego zdania był szesnastoletni Julian, który bakcyla złapał już wcześniej.

Byłem na takim wydarzeniu dwa lata temu w Warszawie. To były moje urodziny i tata mi sprawił taki prezent, że przyjechaliśmy na tę Akademię Lotnika. Spodobało mi się to i później zimą w ogrodzie, zkolegą Michałem skakaliśmy już na śniegu

– wspomniał nastolatek.

Sportowy entuzjazm zderza się jednak z trudną rzeczywistością. Brak profesjonalnej infrastruktury na Warmii i Mazurach staje się barierą dla dzieci, które podczas takich eventów wykazują talent i chciałyby pójść o krok dalej. Skoki pozostają dyscypliną silnie uzależnioną od geografii.

Jeżeli ktoś jest z Zakopanego, z Nowego Targu, to do skoczni ma blisko. Jeżeli jest z Ostródy, no to co ja mam powiedzieć? Nie mogę okłamywać, że wybudujemy tu skocznię za rogiem. W takim przypadku pozostaje Zakopane, Szczyrk, szkoły mistrzostwa sportowego, z internatem

– przyznał Jakub Kot.

Koordynator Akademii Lotnika dodał, że nagłe budowanie obiektów w centralnej lub północnej Polsce musi być poparte konkretnym systemem i obecnością fachowców.

Musimy to mądrze zrobić, bo wybudujemy skocznie w Bełchatowie, w Kielcach, w Bydgoszczy, to będzie stało, ale jak to nie będzie używane, to za rok to zarośnie trawą i powiemy: zmarnowane pieniądze

– przestrzegł były skoczek.

Z historycznego punktu widzenia Warmia i Mazury mają swoje narciarskie tradycje, choć dawna infrastruktura nie przetrwała do dziś. Przed drugą wojną światową skakano w Rudziskach Pasymskich na obiekcie o punkcie konstrukcyjnym K30, a także w Wilkasach koło Giżycka. Z kolei w 1954 roku na olsztyńskiej Górce Kortowskiej wzniesiono skocznię K15, z której korzystali studenci. Przez lata funkcjonowały też obiekty w Gołdapi czy na Krzyżowej Górze w Lidzbarku Warmińskim.

Z Akademią Lotnika podróżuję po całym kraju i nieraz słyszę, będąc w Łodzi, w Jastrzębiu-Zdroju, w Warszawie: tu była skocznia, przed wojną, po wojnie. W Olsztynie też była, przed wojną. I tych obiektów niestety nie ma. Aby wksrzesić tradycję, to musi być rejon, gdzie są pasjonaci, gdzie będzie trener, który będzie chciał to robić, a nie ktoś, kto będzie patrzył na zegarek

– zauważył Kot.

Na północy Polski wciąż można jednak znaleźć takich pasjonatów. Najlepszym przykładem jest oddolna inicjatywa z Ignalina, małej wsi niedaleko Lidzbarka Warmińskiego. Tamtejsi miłośnicy, zrzeszeni w Polskim Związku Amatorskich Skoków Narciarskich, własnymi siłami budują całoroczną skocznię o punkcie konstrukcyjnym K10 i rozmiarze 13 metrów. Skacze się tam na zwykłych nartach zjazdowych z odpiętymi na piszczelach klamrami, co w połączeniu z kaskiem zapewnia niezbędne bezpieczeństwo. Obiekt w Ignalinie będzie wyposażony w sztuczną trawę i specjalną piankę amortyzującą pod agrotkaniną, by umożliwić regularne treningi bez względu na aurę. To dowód na to, że chęć do latania na nartach istnieje wszędzie, a brak wielkich gór można nadrobić ogromnym zaangażowaniem.

Warto dodać, że problem braku infrastruktury i zderzenie marzeń z geograficzną rzeczywistością to tylko część wątków, które pojawiły się podczas dzisiejszej wizyty Akademii Lotnika. W pełnej rozmowie z Jakubem Kotem poruszyliśmy znacznie więcej tematów. Były skoczek dzieli się swoimi spostrzeżeniami na temat polskiej mentalności, zauważając, że jako naród bardzo lubimy karmić się sukcesami sportowców przed telewizorem, ale wciąż brakuje nam skandynawskiego, naturalnego pędu do codziennego ruchu. W rozmowie Jakub Kot podzielił się również swoimi opiniami na temat tego dlaczego zbudowanie skoczni narciarskiej z inicjatywy prywatnego biznesu jest nieporównywalnie trudniejsze niż otwarcie kolejnej szkółki piłkarskiej i dlaczego obiekty te wymagają ogromnego zaplecza technicznego.

Posłuchaj relacji Marka Lewińskiego

00:00 / 00:00

Fot. M. Lewiński

Fot. M. Lewiński

Fot. M. Lewiński

Fot. M. Lewiński

Fot. M. Lewiński

Fot. M. Lewiński

Fot. M. Lewiński

Fot. M. Lewiński

Fot. M. Lewiński

Fot. M. Lewiński

Fot. M. Lewiński

Fot. M. Lewiński

Fot. M. Lewiński

Autor: M. Lewiński
Redakcja: P. Jaguszewski