Strona główna Radio Elbląg
Posłuchaj
Pogoda
Elbląg
DZIŚ: 21 °C pogoda dziś
JUTRO: 23 °C pogoda jutro
POSŁUCHAJ

Czy uda się rozwiązać problem dzikich psów? Elbląg szuka sposobu

Zdjęcie jest ilustracją do tekstu.

Od lat służby próbują uporać się z problemem wałęsających się zdziczałych psów w północnej części Elbląga. Dotychczasowe działania nie przyniosły oczekiwanego efektu, dlatego władze miasta zdecydowały się na kolejny krok. Czy tym razem uda się opanować sytuację?

Dzikie psy regularnie pojawiają się w rejonie ulicy Mazurskiej, w pobliżu Zakładu Utylizacji Odpadów oraz na terenach między Rubnem Wielkim a Próchnikiem.

Nieraz było tak, że szliśmy na spacer i te psy ujadały. Człowiek nie wie, co ma robić. Szybko wracamy do domu, bo jest strach

– powiedziała mieszkanka Rubna Wielkiego.

Wszystkie próby odłowienia zwierząt zakończyły się niepowodzeniem. Nie pomogła także interwencja weterynarza wyposażonego w broń Palmera z nabojami usypiającymi. Równolegle miasto starało się uzyskać zgodę na odstrzał zdziczałych psów, jednak Sejmik Województwa Warmińsko-Mazurskiego nie wyraził na to zgody. Gdy ta droga została zamknięta, samorządowcy zaczęli szukać innego rozwiązania.

Wynajęliśmy specjalistę. To osoba kompetentna i doświadczona w zakresie odławiania psów. Zawarliśmy z nią umowę i udało się już jednego odłowić. To pies przewodnik, który prowadził to stado

– poinformował dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miejskiego w Elblągu, Jarosław Gryciuk.

Zwierzę przebywa obecnie w schronisku OTOZ Animals w Elblągu. Choć nie jest agresywne wobec ludzi, czeka je jeszcze złożony proces adaptacji do nowego otoczenia.

Przede wszystkim trzeba pokazać psu, że ręka i obecność człowieka nie stanowią zagrożenia. To długotrwały proces. Polega na podawaniu psu jedzenia z ręki, spokojnym przechodzeniu obok niego, unikaniu kontaktu wzrokowego i poruszaniu się bokiem. Chodzi o to, by pies zrozumiał, że nie chcemy mu zrobić krzywdy

– wyjaśniła specjalistka ds. adopcji i behawiorystka Klementyna Jachimowicz.

Dokładna liczba wałęsających się psów nie jest znana. Miasto mówi o dwóch zwierzętach, które wciąż pozostają na wolności, jednak mieszkańcy przekonują, że stado może być znacznie większe. Urzędnicy zapowiadają kolejne próby odłowienia.

Nie składamy broni. Jesteśmy w kontakcie z przedstawicielami nadleśnictwa, schroniska dla zwierząt, ZUO oraz osobami, które widziały te zwierzęta. Jeśli się pojawią, odławianie będzie kontynuowany w rejonie Rubna i Zakładu Utylizacji Odpadów w Elblągu

– dodał Jarosław Gryciuk.

Koszt odłowienia jednego psa to ponad 2 tysiące złotych. Za przeprowadzoną akcję zapłacił Zakład Utylizacji Odpadów. Władze miasta deklarują, że kolejne działania będą finansowane już z budżetu samorządu.

Posłuchaj relacji Michaliny Gazdy

Autor: M. Gazda
Redakcja: A. Niebojewska