Strona główna Radio Elbląg
Posłuchaj
Pogoda
Elbląg
DZIŚ: 16 °C pogoda dziś
JUTRO: 15 °C pogoda jutro
POSŁUCHAJ

Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie kradzieży rzeźby wartej milion złotych

Fot. G. Prusińska – Muzeum Warmii i Mazur

Prokuratura Rejonowa w Ostródzie umorzyła sprawę skradzionej przed 25 laty z parku w Dylewie rzeźby wybitnego włoskiego artysty Adolfa Wildta. Warte milion złotych dzieło znaleziono wiosną na posesji pod Warszawą.

Rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Elblągu Ewa Ziębka poinformowała, że do umorzenia doszło z powodu braku możliwości ustalenia, co działo się z rzeźbą Adolfo Wildta przez 25 lat, tj. od czasu jej kradzieży z parku w Dylewie. – Nie udało się personalnie przypisać odpowiedzialności za tę kradzież – powiedziała i dodała, że decyzja ta jest już prawomocna.

Wildt w pierwszych latach XX wieku w marmurze karraryjskim wyrzeźbił głowę ogrodnika Johanna Larassa, który opiekował się dylewskim parkiem. Nieznani sprawcy ukradli rzeźbę z zapuszczonego parku w 2001 roku. O kradzieży pisały obszernie wszystkie gazety, informowały radia i telewizje. Rzeźba trafiła też na międzynarodową listę skradzionych i poszukiwanych dzieł sztuki ważnych dla dziedzictwa kulturowego. Mimo to ślad po głowie Larassa zaginął. Początkowo podejrzewano, że za kradzież odpowiadają członkowie ekipy, która prowadziła w parku prace archeologiczne. Jedna z osób trafiła nawet do aresztu, ale po wyjaśnieniach zwolniono ją, a sprawę umorzono z powodu niewykrycia sprawców.

Nie wiadomo, co działo się z rzeźbą Wildta przez kolejne 25 lat. Sytuacja zmieniła się na początku tego roku, kiedy do jednej z ekspertek z Muzeum Warmii i Mazur zadzwonił mężczyzna i powiedział, gdzie jest głowa Larassa. Wskazał posesję pod Warszawą.

Gdy jechałam na tę posesję, nie mogłam uwierzyć! Rzeźbę, której szukano od 25 lat, było widać z drogi. Była pięknie wyeksponowana, była ozdobą całej posesji, było ją widać z okazałego tarasu domu, z okien salonu. Przez tę posesję przewijało się sporo ludzi

– powiedziała ekspertka, która odebrała telefon od tajemniczego informatora.

Rzeźba ma kształt kwadratu o wymiarach 130 na 130 cm, jest głęboka na 60 cm. Okazało się, że marmur, z którego wykonał ją włoski rzeźbiarz, ma duży ciężar. Choć niewielka, ważyła 3 tony. Żeby zabrać ją z posesji i przewieźć do Muzeum Prus Górnych w Morągu, gdzie znajdują się inne rzeźby Wildta, muzealnicy musieli sprowadzić specjalistyczny sprzęt.

Rzeźba była świetnie zachowana. Ktoś, kto ją miał na posesji, musiał zdawać sobie sprawę z tego, jak cenne dzieło sztuki posiada. Poza tym na licu rzeźby jest wyryty napis. Wystarczy go wpisać w wyszukiwarkę i już wyskakują wszelakie informacje na temat tego, z czym mamy do czynienia

– dodała ekspertka. Mimo takich okoliczności sprawy prokuratura w Ostródzie uznała, że nie da się udowodnić właścicielom posesji, na której znaleziono rzeźbę Wildta, celowego działania. – Nie udało się ustalić, kto ponosi odpowiedzialność za kradzież rzeźby. Nie wiadomo, kto jaką rolę odegrał w tej sprawie – relacjonowała prokurator Ziębka.

Jak nieoficjalnie ustaliła PAP, w decyzji o umorzeniu śledczy wskazali m.in., że jedna z osób, która miała być zamieszana w bezpośrednią kradzież rzeźby z parku w Dylewie, zmarła. Właściciele posesji, na której znaleziono głowę Larassa, zapewnili śledczych, że kupili posiadłość już z rzeźbą i nie mieli świadomości, że posiadają ukradzione dzieło sztuki wycenione na 1 mln zł.

Zobacz też: >>> Tajemnica marmurowej głowy. Niezwykłe losy rzeźby w audycji Odkryj Warmię i Mazury

Źródło: PAP
Redakcja: A. Niebojewska

Zabytkowa rzeźba z Dylewa odzyskana. Unikatowy pomnik odnaleziony po latach