Olsztyn, Elbląg, Ełk, Bartoszyce, Braniewo, Działdowo, Aktualności, Giżycko, Aplikacja mobilna, Gołdap, Iława, Kętrzyn, Lidzbark Warm., Mrągowo, Radio Elbląg, Nidzica, Nowe Miasto Lub., Olecko, Ostróda, Pisz, Szczytno, Węgorzewo, Regiony
Nie musimy wszystkiego udźwignąć sami. Dlaczego tak trudno prosić o pomoc?
Ile jesteśmy w stanie udźwignąć, zanim zaczniemy się rozpadać? Żyjemy w napięciu, przyzwyczajamy się do stresu, tłumimy złość, lęk i bezradność. Powtarzamy sobie, że damy radę, że trzeba wytrzymać, że inni mają gorzej. A kiedy wreszcie szukamy pomocy, bywa, że jesteśmy już na granicy wytrzymałości.
Po kolejnych doniesieniach o przemocy, również w szkołach, powracają pytania o bezpieczeństwo i kondycję psychiczną młodych ludzi. Warto jednak spojrzeć szerzej: czy potrafimy rozpoznać własne emocje, zanim zaczną przejmować nad nami kontrolę? Wiemy, że coś czujemy, ale czy zawsze potrafimy nazwać to, co przeżywamy?
Zdenerwowanie, pośpiech, presja i nadmiar obowiązków dla wielu z nas stały się codziennością. Przemęczenie uznajemy za cenę życia, rozdrażnienie za cechę charakteru, a brak sił za coś, co trzeba po prostu przezwyciężyć. Tymczasem emocje nie znikają tylko dlatego, że nie chcemy ich zauważać.
Według badania CBOS dotyczącego samopoczucia Polaków, przeprowadzonego rok temu, 42 proc. respondentów często lub bardzo często odczuwało zdenerwowanie i rozdrażnienie. To nie jest pełny obraz kondycji psychicznej społeczeństwa, ale sygnał, że o emocjach trzeba rozmawiać nie tylko wtedy, gdy pojawia się kryzys.
Emocji trzeba się nauczyć
To, jak radzimy sobie z trudnymi uczuciami, w dużej mierze kształtuje się w dzieciństwie. Jeśli słyszymy, że nie wolno płakać, strach jest oznaką słabości, a o problemach lepiej nie mówić, możemy dorastać w przekonaniu, że emocje należy ukrywać. Później, już jako dorośli, często nie potrafimy przyznać, że coś nas przerasta. Boimy się oceny, odrzucenia i łatki osoby słabej. Bierzemy na siebie coraz więcej, próbując udowodnić, że wszystko mamy pod kontrolą.
Wstyd sprawia, że odkładamy szukanie pomocy na później. Za przeciążeniem może kryć się samotność. Nie zawsze oznacza ona brak ludzi wokół. Można mieć rodzinę, znajomych i pracę, a jednocześnie nie mieć nikogo, komu można powiedzieć: „Jest mi naprawdę źle”. Dlatego tak ważne jest, by dostrzegać nie tylko to, co ludzie pokazują na zewnątrz, lecz także to, co próbują ukryć.
Ataki i inne akty przemocy, również w szkołach, budzą strach i rodzą pytania o to, czy można było wcześniej zauważyć niepokojące sygnały. Czy ktoś dostrzegł narastający problem? Czy młody człowiek miał do kogo zwrócić się o pomoc?
Nie ma jednej przyczyny przemocy, a kryzys psychiczny nie oznacza, że ktoś stanie się zagrożeniem dla innych. Nie wolno stygmatyzować osób zmagających się z problemami psychicznymi. Potrzebujemy jednak większej uważności na sygnały cierpienia, reagowania na przemoc i nękanie oraz lepszego dostępu do pomocy psychologicznej.
Nie każdej tragedii da się zapobiec. Możemy jednak budować środowisko, w którym łatwiej mówić o trudnościach, a prośba o pomoc nie jest powodem do wstydu.
Nie musimy wszystkiego udźwignąć sami
Zdrowie psychiczne nie oznacza życia bez smutku, lęku czy złości. To również umiejętność przeżywania trudnych emocji, szukania wsparcia i odzyskiwania równowagi. Czasem pierwszym krokiem jest rozmowa z samym sobą i zadanie sobie pytań: Co właściwie czuję? Czego potrzebuję? Innym razem konieczna jest pomoc psychologa, psychoterapeuty lub lekarza. Warto też uważniej przyglądać się ludziom wokół nas. Nie zawsze musimy mieć gotową radę. Czasem wystarczy wysłuchać i zapytać, jak ktoś naprawdę się czuje.
Bo najważniejsze pytanie nie brzmi tylko: ile jeszcze wytrzymamy? Ważniejsze jest to, czy zauważymy moment, w którym nie musimy już wszystkiego dźwigać sami.
Posłuchaj relacji Kingi Grabowskiej
Bezpłatne i anonimowe telefony zaufania (czynne całą dobę)
- Dziecięcy Telefon Zaufania Rzecznika Praw Dziecka: 800 12 12 12 (oraz czat internetowy na stronie RPD).
- Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży: 116 111 (tylko ze telefonów komórkowych).
- Ogólnopolski kryzysowy telefon zaufania: 116 123 lub 800 70 22 22. [1, 2, 3, 4]
Autor: K. Grabowska
Redakcja: A. Niebojewska

















